Drugi, ostatni dzień Świąt Bożego Narodzenia już niebawem dobiegnie końca. Ten czas spędzamy z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, we własnym gronie. Na koniec cyklu Świąt z zaprzęgowcem malowniczy wywiad z Ireneuszem Kozłowskim.

Ireneusz Kozłowski to medalista Mistrzostw Polski oraz drużynowy V-ce Mistrz Świata w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi. Irek w tym roku wystartował również na Jeździeckich Igrzyskach w Normandii, gdzie powoził czwórką. Na co dzień zajmuje się treningiem koni i ludzi oraz startami w zawodach powożeniowych. Jakie Święta lubi i o jakich marzy Ireneusz Kozłowski?

 

IRENEUSZ WRAZ ZE SWOJĄ CZWÓRKĄ ŻYCZY WESOŁYCH ŚWIĄT!

DRIVING.PL- Jaka jest Twoja ulubiona świąteczna potrawa?

Ireneusz Kozłowski - W związku z tym, że lubię jeść prawie wszystko, co pływa w wodzie. Zdecydowanie karp i śledzie.

 

DRIVING.PL - Jaki prezent chciałbyś dostać od Św. Mikołaja w tym roku?

Ireneusz Kozłowski - Jako prezent na święta chciałabym dostać... Zdrowie. To jest najlepszy prezent. Ale niezależnie od tego, większą przyjemność sprawia mi wręczanie prezentów. Lubię dawać w prezencie swoje rysunki lub obrazy. Czasami wykonuje prace, które są zamawiane jako prezent od kogoś.

 

DRIVING.PL - Jak myślisz, Twój koń o 24:00 w Wigilijną noc przemawia ludzkim głosem. Co by Ci powiedział?

I.K. - Nie ma większej hipokryzji od tradycji wolnego miejsca przy stole wigilijnym. iiiiiiiii cha, cha !!! Gdyby faktycznie pojawił się ten niespodziewany gość, to w 90 % domów został by wywalony za drzwi. iiiiiiiii cha, cha !!! Życzę, aby więcej ludzi przemawiało ludzkim głosem. Nie tylko na okoliczność Świąt. iiiiiiii cha, cha !!! Jestem ogólnie zadowolony z pobytu w „kurorcie” Jagodne. Nie przemęczam się w pracy. Nakarmią, wyczyszczą, wypuszczą na pastwisko. Pokręcę się z kolegami kilka razy w tygodniu na karuzeli. Od czasu do czasu trafi się jakiś „lans”, czyli wypad za granicę. Mogłem trafić gorzej. Jednym słowem, jak to mówią u nas na wsi: I am very happy.

DRIVING.PL - Wymarzone Święta dla mnie to...

I.K. - Wyjazd za granicę, oczywiście raz na jakiś czas. Inny klimat, inna kultura i obyczaje. Kilkanaście lat temu spędzałem święta w Szwecji i we Włoszech. Bardzo miło to wspominam. Póki co, jest to mało realne z dwóch powodów.
Pierwszy to rodzina, czyli „dziadkowie” naszych dzieci. Drugi powód to pracownik, który na święta jedzie do domu, więc zaszczyt zajmowania stajenką przypada … właścicielowi. Inne „wymarzone święta” to takie, bez wszechogarniającego medialnego „przedświątecznego jazgotu”. Reklam, promocji, świątecznych życzeń od banków, sprzedawców wiertarek, telefonów, wędlin, mebli, dekoderów. Bez tradycyjnych polskich pięknych kolęd śpiewanych przez współczesne tzw. gwiazdy, tylko po to by popisać się głosem. Dramat !!! Wymarzone święta to: cisza, wieś, gwiaździsta śnieżna noc, a w oddali słychać tylko dźwięk janczarów i szczekanie psów. Brzmi to jak opis sceny filmowej, a ja właśnie takie święta pamiętam ze swojego wczesnego dzieciństwa.

DRIVING.PL - Rodzinna tradycja, która kojarzy Ci się ze Świętami Bożego Narodzenia

I.K. - To dość nowa tradycja. Wybieranie choinki w towarzystwie Helenki (lat 10) i Antka (lat 5). Odbywa się to na plantacji naszego sąsiada, … w jego obecności. To tak dla wyjaśnienia. Inną starszą tradycją jest spędzania dużej ilości świątecznego czasu za kierownicą samochodu, ale to nie wybór, tylko rodzinna konieczność, której efektem jest pielgrzymowanie od stołu do stołu.


DRIVING.PL - W Świętach najbardziej lubię...

I.K. - Cały czas przedświąteczny, czyli czas oczekiwania.