Zapraszamy do cyklu wywiadów - "Srebrni medaliści Mistrzostw Świata 2016". Bohaterem dzisiejszego cyklu jest Marcin Kilańczyk - najmłodszy zawodnik, ale posiadający już poważne sukcesy na koncie...

 

Driving.pl: Marcin, na wstępnie chciałam Ci serdecznie pogratulować! W 2014 roku Młodzieżowe Mistrzostwo Europy, teraz Drużynowe Vice Mistrzostwo Świata. To nieustające pasmo sukcesów!

Marcin Kilańczyk: Dziękuję. Chyba nie mogłem sobie lepiej tego wszystkiego wymarzyć .

Driving.pl: 22 lata i dwa poważne medale na koncie. Dodatkowo tegoroczny – srebrny medal Mistrzostw Polski seniorów. Jak czujesz się z tak pokaźnym dorobkiem na koncie?

M.K.: Dopiero teraz to wszystko do mnie dociera, jak wróciłem do domu i opadły wszystkie emocje. To dla mnie bardzo duże sukcesy które dają jeszcze większą mobilizacje do trenowania i stawiania sobie poprzeczki jeszcze wyżej.

Driving.pl: Ty i Prymus to taka nierozłączna para. Wszystkie trzy medale zdobyliście razem. To chyba zacieśnia relacje zawodnik – koń? Opowiedz coś więcej o Prymusie.

M.K.: Dokładnie! Można nawet powiedzieć że na zawody bez siebie się nie ruszamy. Każdy nasz medal to kolejne doświadczenie. Razem dochodziliśmy do tych wszystkich suceksów od zera. Zaczynaliśmy od samego początku i tak z zawodów na zawody się docieraliśmy. Chociaż nie zawsze to wychodziło tak jakby się chciało, to myślę że teraz rozumiemy się bez słów. Chyba nie mogłem trafić na lepszego konia na początek . Prymus ma dopiero 8 lat i już sporą listę startów na najważniejszych imprezach zaprzęgowych. Na początku nie zapowiadał się na konia do dużego sportu ale z roku na rok pokazywał że się rozwija i ma jeszcze duże możliwości.

Driving.pl: Czy po zdobyciu medalu w Książu w 2014 roku, miałeś wyznaczony cel? Że za dwa lata wystartujesz na Mistrzostwach Świata i to w drużynie?

M.K.: Nie chciałem nic planować i wybiegać tak daleko do przodu, bo wiedziałem że w tamtym momencie to nieosiągalne. Miałem wtedy młodego konia bez doświadczenia, a przeskok z zawodów młodzieżowych do startów w zawodach seniorskich jest dość duży. Wiedziałem że jeszcze daleka droga żeby gdzieś myśleć o Mistrzostwach Świata.

Driving.pl: Ten sezon składał się z określonego planu przygotowań. Trener – Weronika Kwiatek bacznie przyglądała się Wam na zawodach i zgrupowaniach. Czy czułeś rywalizację z innymi zawodnikami biorącymi udział w przygotowaniach? W końcu oprócz Kasi Kuryś byłeś najmłodszym i najmniej doświadczonym zawodnikiem.

M.K.: Nie było czegoś takiego jak rywalizacja- przynajmniej z mojej perspektywy. Chciałem jeździć przez cały sezon równo tak jak jeździłem i pokazać się z jak najlepszej strony.

Driving.pl: A jak wspominasz moment kiedy dowiedziałeś się, że to właśnie Ty pojedziesz wesprzeć Polską Drużynę obok Weroniki i Bartłomieja Kwiatek?

M.K.: Byłem szczęśliwy że oprócz tego że pojadę indywidualnie, będę mógł pojechać dla Drużyny i wesprzeć w niej Weronikę i Bartka.

Driving.pl: Drużyna oznacza większe emocje? Więcej stresu? Większą presję?

M.K.: Emocje są bardzo duże- nieporównywalne do innych zawodów. Stres na pewno był większy niż na zwykłych zawodach- w końcu to mój pierwszy start na tak dużej imprezie, a chciałem się tam pokazać jak najlepiej. Presji raczej nie było, jechałem po swój najlepszy wynik i żeby ukończyć Mistrzostwa.

Driving.pl: A jak młody zawodnik – debiutant MŚ radzi sobie ze stresem?

M.K.: Stres jest duży, ale przy tak dużym wsparciu całej ekipy mogę powiedzieć że jechało mi się dużo pewniej .

Driving.pl: Wiem, że masz także pokaźne grono kibiców. Bardzo wspiera Cię tata, Andrzej?

M.K.: Jak widać starają się jeździć po najważniejszych zawodach i dopingować . Tak, tata to mój najwierniejszy kibic i sponsor, który jest na wszystkich ważnych zawodach. To dzięki niemu jestem teraz w tym miejscu i mogę cieszyć się z tych wszystkich sukcesów.

Driving.pl: Miałeś chyba najliczniej zgromadzoną publiczność w całym Piber. Polskie flagi dzięki Twoim kibicom były widocznie niemal wszędzie. To pomaga, czy przeszkadza?

M.K.: Na pewno nie przeszkadzają. Już chyba zdążyli się nauczyć kiedy mogą dopingować, a kiedy muszą być cicho i nie dekoncentrować podczas przejazdów. To cieszy kiedy ma się dla kogo jechać i widzi się Polskie flagi na trybunach.

Driving.pl: A gdybyś miał powiedzieć komu zawdzięczasz ten sukces? Potrafisz wymienić trzy najważniejsze osoby?

M.K.: Na pierwszym miejscu jest na pewno tata- bo gdyby nie on nie zacząłbym jeździć zaprzęgami i nie startował w zawodach. Druga bardzo ważną osobą jest Weronika Kwiatek - to w dużej mierze jej zasługa że się tam znalazłem i osiągnąłem taki wynik o którym mogłem sobie wcześniej tylko marzyć. A trzecią osobą jest na pewno mój luzak-  Filip Nowacki. To on zawsze panował nad wszystkim i miał wszystko pod pełną kontrolą tak żebym mógł skupić się tylko na swoim starcie.

Driving.pl: Muszę spytać o plany na przyszłość. Wiem, że są to studia. A co z końmi?

M.K.: Tak teraz studia, a dalej zobaczymy jak się to wszystko rozwinie i na ile będzie wystarczało czasu na konie i treningi. Mam w planach znaleźć nowego konia.

Driving.:pl Masz apetyt na więcej? Masz dopiero 22 lata i przed Tobą całe życie.

M.K.: Zawsze jest apetyt na więcej, ale podchodzę do tego z chłodną głowa i nie napalam się na nic chcę jeździć dalej i podnosić swoje umiejętności, a wtedy zobaczymy jak to będzie.

Driving.pl: A kim chciałbyś być w przyszłości? Zawodnikiem? Mistrzem Świata? Czy raczej pójdziesz ścieżką zawodową związaną ze studiami? A może połączysz to wszystko w jedno?

M.K.: To chyba ciężko określić mam plany na przyszłość ale co z tego będzie to zobaczymy. Chcę zacząć w tym roku studia i głównie od tego będzie wszystko zależne na ile będę mógł dalej startować.Oczywiście jak będzie tylko taka możliwość to chciałbym pogodzić starty ze studiami i dalej jeździć.

Driving.pl: Za wszystkie plany trzymam mocno kciuki i życzę Ci, żeby się spełniły. Jeszcze raz gratuluję wspaniałego roku pod względem sportowym!

fot. @Driving.pl i Małgorzata Jakubiak