Na liście zgłoszonych zawodników do udziału w tegorocznych Mistrzostwach Europy w Powożeniu Zaprzęgami Czterokonnymi, które odbywają się w Goeteborgu – zabrakło polskich zawodników.

 

Skąd decyzja czwórkowców o niewystartowaniu w tak prestiżowej imprezie, jaką są Mistrzostwa Europy? Wydawałoby się, że lobby czwórkowe w Polsce staje się coraz silniejsze, między innymi dzięki pierwszemu w historii Halowemu Pucharowi Polski w Powożeniu Zaprzęgami Czterokonnymi na Cavaliadzie. Postanowiliśmy zasięgnąć informacji u źródła…

 

 

Na polskiej arenie od kilkunastu sezonów jedynym zawodnikiem rywalizującym na arenie międzynarodowej kategorii czwórek, był Piotr Mazurek, od kilku sezonów dołączył do niego Ireneusz Kozłowski. Uznaliśmy więc za stosowne zapytać właśnie tych dwóch zawodników Kadry Narodowej, co było powodem nie zgłoszenia się do udziału w Mistrzostwach Europy.

Ireneusz Kozłowski wyjaśnił, że: „decyzja o nie zgłoszeniu się na ME nie wynika z mojej niedyspozycji czy braku formy koni. Wręcz przeciwnie – zarówno ja jak i moje konie, jesteśmy w dobrej formie, która pozwala na start w imprezie takiej rangi. Cała sytuacja jest efektem działań Komisji Powożenia PZJ. Już od zeszłego sezonu, kiedy to podczas maratonu na zawodach międzynarodowych w Bogusławicach – które swoją drogą wygrałem i „złapałem” kwalifikację do startu na Mistrzostwach Świata Czwórek w Bredzie 2016, jeden z kolegów oznajmił mi - kiedy siedziałem na bryczce – że zostałem usunięty z Kadry. Poczułem się delikatnie mówiąc zlekceważony. Nie wspomnę o tym, że taka decyzja wprowadza paraliż w całym cyklu przygotowań, a przecież wiadomo, że nie chodzi tylko o treningi, ale również o wszelkie ustalenia z tzw. podmiotami z którymi współpracuję. W taki sposób nie powinno się traktować żadnego zawodnika. W efekcie nie wystartowałem w Bredzie. Mimo, że wymagane regulaminem kryterium startu w pierwszej połowie roku wypełniłem. W roku 2017 sytuacja się powtórzyła – nie otrzymałem z początkiem sezonu nominacji do Kadry Narodowej. Została mi ona przyznana dopiero po moim wysłaniu prośby o weryfikację do Zarządu PZJ. To wyłącznie decyzją Zarządu, przy sprzeciwie komisji powożenia (!!!) , zostałem ponownie przyjęty do kadry. Mało tego, na wiosennej konferencji dyscypliny, po moim pytaniu o to dlaczego nie ma mnie w kadrze, jeden z członków Komisji Powożenia PZJ, odpowiedział, cytuję: „ …. to nie będzie tak, że byle kto, z byle jakimi końmi będzie członkiem kadry” . No cóż, pamięć ludzka jest zawodna i prawdopodobnie pan doktor zapomniał z jakimi końmi i zawodnikiem był w Normandii, Aachen i na innych zawodach. Zaprzęgi czterokonne są motorem rozwoju dyscypliny powożenia na całym świecie. My nie jesteśmy wyjątkiem. Fakt, że wspólnie z Piotrem startowaliśmy na dużych imprezach międzynarodowych (WEG Normandia, ME Aachen), a również to, że coraz częściej można było oglądać czwórki na naszych (nielicznych ) zawodach, spowodował, że do klasyfikacyjnego konkursu przed pierwszym Halowym Pucharem Polski stanęło 7 drużyn. Kto by mógł to przewidzieć jeszcze kilka lat temu wstecz. Uważam, że w tak małym środowisku, gdzie czwórkowa machina po Halowym Pucharze Polski na Cavaliadzie ruszyła i zaczęła istnieć w świadomości ludzi – Komisja bardziej powinna interesować się zawodnikami – ich planami czy formą. W ciągu tych sezonów nikt z Komisji nie zadzwonił do mnie i nie zapytał o moje plany, czy konie dobrze się czują, czy może w czymś pomóc ? Nie wspominając o wsparciu finansowym ze strony Komisji, która oprócz skromnych środków z PZJ sama nie zdobyła ani złotówki. Kilka razy pytałem przewodniczącego Marka Baryłko, o to czy zdobył jakichś sponsorów dla dyscypliny. Za każdym razem odpowiadał, że : ,, … On nie jest od tego”. Przepraszam, jeśli nie od tego, to od czego ??? Nie zamierzam więc na siłę wnioskować do Komisji czy zezwoli na mój start na Mistrzostwach Europy. Aktywnie działam w środowisku powożenia tradycyjnego i nie tylko. Postanowiłem połączyć przyjemne z pożytecznym i w terminie Goeteborga wystartować na zawodach powożenia tradycyjnego w Dolnej Saksonii w Celle.” Z racji funkcji dyrektora Konkursu w Książu muszę dbać o to co będzie się działo i kto przyjedzie do nas za rok ( IV MKTP Zamek Książ 7 – 8 lipca 2018 )

Piotr Mazurek oświadczył że: Z przykrością zawiadamiamy, że nie uda nam się dotrzeć na tegoroczne Mistrzostwa Europy w Geteborgu. Pomimo spełnienia wszystkich wymogów kwalifikacyjnych zarówno FEI, jak i krajowych, a także przygotowania koni i ludzi, nie uzyskaliśmy oficjalnego prawa startu przez PZJ, które jest wymagane dla tego rodzaju zawodów. Decyzja PZJ wynikała z błędnie podanych jej informacji przez managera dyscypliny na temat naszego Teamu. Po ich zweryfikowaniu przez nasz Team i ostatecznej przychylności PZJ dla naszego startu, niestety minął już termin oficjalnych zgłoszeń na Mistrzostwa. Jest nam niezmiernie przykro, że nie możemy podjąć wyzwania i reprezentować naszego kraju na imprezie rangi mistrzowskiej. Nasze konie obecnie sa w bardzo dobrej formie ze względu na wiek, zdrowie oraz zdobywane doświadczenie startowe. Mają za sobą czwarty sezon zawodów rangi międzynarodowej, w tym Olimpiada Jeździecka w Normandii 2014, Mistrzostwa Europy w Aachen 2015, Mistrzostwa Świata Breda 2016. Aż żal, ze nie będzie nas na tegorocznych Mistrzostwach Europy w Geteborgu 2017. Był to nasz cel i główny start tego sezonu. W przygotowania włożyliśmy bardzo dużo pracy i zaangażowania w ludzi i konie. Mamy nadzieję, że podobna sytuacja nigdy więcej nie zdąży się polskiemu zawodnikowi, a polska flaga - jak dotychczas- będzie powiewać na międzynarodowych zawodach w powożeniu zaprzęgami czterokonnymi.

Mazurek Horse Team